Do redakcji CWA zgłosił się kilka tygodni temu Czytelnik, prosząc o interwencję w sprawie, jego zdaniem na tyle bulwersującej, że godnej do zajęcia miejsca w przestrzeni publicznej.
Wypowiedź dotyczy pomnika w Książkach, o którym nasz Czytelnik pisze: „Pomnik „wyzwolicieli” Armii Czerwonej w Książkach. Wstydliwy relikt komunizmu naprzeciwko kościoła. W samym centrum gminy Książki, w powiecie wąbrzeskim, do dziś stoi pomnik Armii Czerwonej – formacji nazywanej na tablicach „wyzwolicielami”. Co więcej, monument ten znajduje się naprzeciwko kościoła, miejsca symbolicznie związanego z wiarą, wolnością sumienia i narodową tożsamością Polaków. Trudno o bardziej jaskrawy przykład historycznej ironii i moralnego dysonansu. Na kamiennych tablicach czytamy o „bohaterach Armii Radzieckiej poległych w walce o wolność i niepodległość Polski i socjalizm”. Te słowa brzmią dziś jak ponury żart albo propaganda rodem z najciemniejszych lat PRL. Armia Czerwona nie przyniosła Polsce wolności – przyniosła nową niewolę. „Wyzwolenie”, które oznaczało gwałt, rabunek i strach. Historia jest bezlitosna dla mitów. Wkroczenie Armii Czerwonej na ziemie polskie w latach 1944-1945 oznaczało dla tysięcy Polaków: masowe gwałty na kobietach i dziewczętach, często dokonywane publicznie, grabieże domów, gospodarstw i kościołów, mordy na cywilach i żołnierzach podziemia niepodległościowego, aresztowania, wywózki na Sybir i do łagrów, likwidację struktur Polskiego Państwa Podziemnego, narzucenie władzy komunistycznej zależnej od Moskwy. Nie są to opinie lecz fakty potwierdzone przez historyków, dokumenty IPN i relacje świadków. „Róża” Smarzowskiego – film, który pokazał prawdę. Dla tych, którzy wciąż wierzą w mit „bratniej pomocy”, wystarczy obejrzeć tę produkcję. To nie jest fikcja oderwana od rzeczywistości – to brutalny, bolesny obraz losu kobiet na Mazurach po wkroczeniu Armii Czerwonej. Gwałty, upodlenie, strach, bezkarność czerwonoarmistów. Tak wyglądało to „wyzwolenie”, które dziś w Książkach wciąż jest czczone kamieniem i inskrypcją. Pomnik naprzeciwko kościoła – symboliczna zniewaga. Szczególnie oburzające jest to, że pomnik ten stoi naprzeciwko kościoła – miejsca, które w czasach komunizmu było ostoją wolności, oporu i polskości. Armia Czerwona i narzucony przez nią system prześladowały duchownych, zwalczały Kościół, inwigilowały wiernych, niszczyły wartości chrześcijańskie i narodowe. Dziś ten sam system ma wciąż swoje honorowe miejsce w przestrzeni publicznej, jakby nigdy nic się nie wydarzyło. Dlaczego ten pomnik wciąż stoi? Minęło ponad 35 lat od upadku komunizmu w Polsce. Setki podobnych obiektów usunięto lub przeniesiono do muzeów. Dlaczego więc w Książkach nadal gloryfikuje się Armię Czerwoną? Czy naprawdę chcemy, aby kolejne pokolenia dzieci czytały, że ci, którzy przynieśli gwałt, terror i zniewolenie, byli „bohaterami walki o wolność Polski”? To nie jest historia – to propaganda. Nie chodzi o niszczenie grobów ani brak szacunku dla zmarłych. Chodzi o sprzeciw wobec kłamstwa historycznego. Groby wojenne mogą pozostać miejscem zadumy, ale propagandowe pomniki i tablice chwalące totalitarną armię nie mają prawa istnieć w przestrzeni publicznej wolnej Polski. Pomnik Armii Czerwonej w Książkach to wstydliwy relikt komunizmu, który powinien trafić do muzeum albo zostać opatrzony rzetelną informacją historyczną, a nie dalej udawać symbol „wyzwolenia”. Bo prawda jest jedna: Polska nie została wyzwolona w 1945 roku. Została ponownie zniewolona” – kończy swoją wypowiedź autor tekstu.
Weryfikując informacje przesłane do naszej redakcji, znaleźliśmy powszechnie dostępne wiadomości na przedstawiony temat. Cmentarz żołnierzy sowieckich zlokalizowany przy ul. Księdza Kujawskiego w Książkach to miejsce spoczynku czerwonoarmistów, którzy polegli podczas zajmowania wsi w 1945 roku. Na nekropolii pochowano 138 żołnierzy w mogiłach zbiorowych (tylko 6 nazwisk jest znane: Nikołaj Aleksejewicz Łapuć, Amian Zacharowicz Grygorian, Myrche Uspanow, Aleksander Grigerioriewicz Isajewskij, Władimir Pawłowicz Syczew, Aleksander Grigoriewicz Riewkow).
W centrum cmentarza stoi obelisk z czerwoną gwiazdą, na którego cokole zawieszono tablicę o treści: Bohaterom Armii Radzieckiej poległym w walce o wolność i niepodległość Polski i socjalizm. Społeczeństwo Gminy Książki. Dawniej tablica była dwujęzyczna, także po rosyjsku. Najcięższe walki trwały w tym rejonie w końcu stycznia 1945 roku. Niemcy zaciekle bronili przebiegającej przez wieś linii kolejowej. To tyle, w dużym skrócie, ze znalezionych źródeł.
Rozmawialiśmy też z mieszkańcami Książek, którzy relacje z tamtych czasów mają od swoich rodziców. Czwórka rozmówców zapytana o pomnik ku czci sowieckich żołnierzy podzieliła się w swoich wypowiedziach w proporcji 1:3.
Pierwszy rozmówca pytany o miejsce pochówku radzieckich żołnierzy miał zdecydowany pogląd: „Należy wykopać wszystko, co tam jest i przeznaczyć to miejsce dla rdzennych mieszkańców Książek, tym bardziej, że jest to godna lokalizacja i byłbym osobiście nią zainteresowany.”
Kolejne osoby miały zdanie skłaniające się ku temu, żeby dać spokój zmarłym. Ich kości, często bardzo młodych ludzi, wręcz dzieciaków wcielanych do wojska pod koniec wojny, które nie wiedziały po co i dlaczego mają walczyć, powinno się pozostawić w spokoju. Część z nich nie miała żadnego przeszkolenia wojskowego i pewnie zginęła, zanim była w stanie oddać pierwszy strzał.
Dopytana o szczegóły rozmówczyni powiedziała: „Mój ojciec opowiadał, że dzielił się chlebem z tymi wygłodniałymi dzieciakami. Jak była okazja, to częstował ich gorącą herbatą, za co byli bardzo wdzięczni. Nie znaczy to, że wśród nich nie było bandytów i gwałcicieli, ale przekaz w mojej rodzinie jest właśnie taki. Walczyli nie wiadomo po co i dlaczego. Po prostu dzieciaki. Film „Róża” widziałam dawno temu i do dzisiaj mam w złe dni kadry z tej właśnie produkcji przed oczami, przed zaśnięciem. Pewnie, że było źle w 1939 roku i całe 50 lat później. Jednak nie można niczego traktować w wersji odpowiedzialności zbiorowej. Kiedy zobaczyłam mem z niemieckich forów społecznościowych, reklamujący urlop w Polsce na zasadzie – jedź na wschód, bo twój samochód już tam jest, to doceniłam poczucie humoru, ale też poczułam się urażona, bo nie jestem ani złodziejem, ani pijakiem, a taką łatkę polski naród ma przyszytą i to w pewnym zakresie zasłużoną. Dlaczego miałabym oceniać kogokolwiek globalnie? Szkoda, że osoba tak negatywnie nastawiona do miejsca pochówku ludzi sprzed lat nie chce zmierzyć się z argumentami, które nie raz były w naszej gminie podnoszone. Jeśli nabierze odwagi, to chętnie z nią porozmawiam i przedstawię racje, które być może zechce rozważyć.”
Odnosząc się do wypowiedzi mieszkańców Książek, trzeba zauważyć, że i w Wąbrzeźnie jest podobny pomnik nagrobny z gwiazdą. Co więcej, jest on odpowiednio utrzymany i nawet uczczony palącymi się zniczami w dniu święta zmarłych. Być może część z nich niekoniecznie na to zasługuje, ale komu to oceniać? Zapewne wielu z nich nie ma nic złego na sumieniu, a jako zmarli – nie mają głosu na swoją obronę.
Temat podniesiony przez naszego respondenta jest trudny i wzbudza też różne emocje. Chętnie poznamy Państwa komentarze do poruszonej sprawy na naszym portalu wabrzezno-cwa.pl oraz na Facebooku gazety CWA.
B. Walas
Fot. Wikipedia
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze