Zima pokazała swój charakter i obdarowała nas najpierw śniegiem, a później lodem.
Wcześniej były ponad 40-centymetrowe opady śniegu, z którym nie bardzo było wiadomo, gdzie odgarnąć, ale oblodzenie pojawiające się na posypanych powierzchniach piaskiem z solą wskutek opadu deszczu przy temperaturze poniżej zera stanowiło prawdziwe wyzwanie. Starsi mieszkańcy naszego regionu pamiętają takie przypadki, ale najmłodsi przeżywają tak śnieżną i mroźną zimę po raz pierwszy.
Bez względu na wszystko jest pięknie, biało, a drzewa jeśli nie połamią swoich gałęzi od ciężaru śniegu to, póki co, wyglądają bajkowo. W mediach ogólnopolskich podano, że w okolicach Grudziądza spadło około 20 cm śniegu. Pewnie nikt z wąbrzeźnian i okolicznych miejscowości nie miał czasu, żeby zweryfikować tę informację, że w naszym powiecie było tego pomiędzy 40-50 cm. Nie ma co się dziwić, bo wszyscy byli zajęci odśnieżaniem.
Nie sposób było otworzyć drzwi wejściowych, a dotarcie do łopaty też stanowiło problem. Jedna noc z soboty na niedzielę zmieniła całkowicie najbliższe otoczenie. Szukanie odpowiedniego obuwia też stanowiło problem, bo albo zalega gdzieś w piwnicy, albo zostało dawno wyrzucone jako zupełnie zbędne. Zapomnieliśmy o zimach z prawdziwego zdarzenia.
Jak komentują atak zimy mieszkańcy miasta?
– Łopatowałem 6 godzin w sobotę i 4 w niedzielę, a efekty mojej pracy są tylko częściowo skuteczne. Nadal śnieży, więc będzie szybka powtórka z rozrywki. Wszystko mnie boli, ale nie ma żadnej innej opcji, żeby skorzystać z garażu i bezpiecznego dojścia do domu – dzieli się swoimi spostrzeżeniami właściciel domu jednorodzinnego.
– Nie jestem w stanie zrobić zakupów, bo nie mogę z moim chodzikiem przedostać się do ulubionego sklepu. Wszędzie zalega śnieg, a wydeptane przez pieszych ścieżki są wąskie, nierówne i oblodzone – zauważa starsza kobieta.
– Powinienem chyba dostać wolne od pracodawcy, bo pokonanie drogi od Grudziądzkiej, skrótem koło kościoła i część Chełmińskiej to duże ryzyko. Bezpiecznie, czyli bez poślizgów można przemieszczać się jedynie jezdnią. W przypadku napotkania samochodu trzeba wskakiwać w oblodzone zaspy na chodnikach. To wymaga refleksu, sprawności i łutu szczęścia. Część właścicieli domów, kamienic lub administratorów nieruchomości nie wypełnia swojego obowiązku dotyczącego odśnieżania. Od wielu dni sytuacja się nie zmienia. Dzięki uprzejmości kolegi z pracy korzystam z podwożenia autem, co jest obecnie jedynym sensownym rozwiązaniem – komentuje młody człowiek.
Było sporo narzekań pod nie zawsze właściwymi adresami. Jedynie dzieci wydają się być zadowolone z aury. Wreszcie mogą pozjeżdżać na sankach lub innych sprzętach i cieszyć się zabawą na świeżym powietrzu.
Burmistrz skomentował atak zimy: „Generalnie od piątku (9.01.) pracują nieprzerwanie wszystkie jednostki. Wszystkie służby robią co mogą. Mieszkańcy też aktywnie oczyszczają swoje tereny. Przy tej ilości śniegu i zaparkowanych autach dokładne oczyszczanie jest niezwykle trudne. Na wszelkie zgłoszenia reagujemy na bieżąco. Gdzie jest możliwe, to śnieg jest wywożony. Niestety, często zdarza się, że sami niszczymy swoją pracę, bo to co jedni oczyszczają, drudzy zasypują. Sypana mieszanka soli z piaskiem pozwala na powolne rozpuszczanie śniegu” – informuje Tomasz Zygnarowski.
Od kilku dni pojawił się kolejny problem. Po krótkiej odwilży, zalegający na dachach śnieg stał się ciężki i zlodowaciały. Nawisy śnieżne i sople też stanowią dodatkowe zagrożenia. Dlatego trzeba zachować szczególną ostrożność nie tylko na drodze, tym bardziej, że prognozy pogody przewidują zimową aurę jeszcze przez kolejne tygodnie.
Tekst i fot. B. Walas
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze