Po publikacji artykułu o „czarnym piątku” i ofertach handlowych w kolejnych dniach otrzymaliśmy następne opinie Czytelników i dalsze rewelacje.
Nasz Czytelnik, który nie życzy sobie upublicznienia swoich danych, podaje kilka przykładów wspaniałego, jak sam to określa, marketingu. Uważa, że jest odporny na wszystkie akcje reklamowe i podaje konkretne przykłady, które pozwoliły mu już kilka lat temu stać się totalnie asertywnym klientem. Tak opowiada o przyczynach swojego uodpornienia na marketing w każdym wydaniu.
– Upatrzyłem sobie produkt w cenie 55 zł i liczyłem, że wskutek wszechobecnych przecen kupię go dużo taniej, wystarczy tylko poczekać. Jakież było moje zdziwienie, gdy ten sam produkt, od dawna przyciągający moją uwagę, osiągnął po czasowych przecenach kwotę w wysokości 95 zł. Pierwszą moją myślą było, że totalnie się pomyliłem, ale sprawdziłem wszystko dokładnie i okazało się, iż jest to „marketing w pełnej krasie”. Kolejny przypadek dotyczył butów oferowanych za 140 zł i to z rekomendacją, że jeśli kupię je jeszcze dzisiaj, to uzyskam 10% upustu. Korzystając ze wszystkich okolicznościowych zniżek, ostateczna cena wynosiła 165 zł. Po tylu latach doświadczeń wiem, że należy poczekać do stycznia, do nowego roku i być może te upatrzone produkty kupimy za cenę wyjściową, a być może nawet będzie taniej, czego wszystkim życzę. W bieżącym roku udało mi się znaleźć smartfon w ramach akcji „Black Friday” droższego o co najmniej 10% niż jest oferowany na co dzień. W Polsce nie ma żadnych wyprzedaży, a wręcz przeciwnie – wyciąga się z magazynów zaległe produkty i jako nowe oferuje się w promocyjnej, często wyższej, cenie – uważa mieszkaniec Wąbrzeźna.
– Wiem też, że w USA czy na zachodzie Europy można kupić zalegające w magazynach towary za np., 1 dolara, albo 1 euro. Jest to zrozumiałe, bo magazynowanie sporo kosztuje, więc należy pozbyć się oferty niekoniecznie będącej na czasie. W Polsce wyprzedaże opierają się w wielu tego typu przypadkach na kombinowaniu z cenami i żonglowaniu ich wysokością. Byłem też w swoim czasie świadkiem zdarzenia w supermarkecie, gdy młody człowiek pozwolił sobie zerwać wierzchnią, rzekomo najkorzystniejszą cenę, a pod spodem znalazł taką samą metkę z kwotą znacznie niższą. Według wypowiedzi pracowników sklepu nie powinien tego robić. Odpowiedzi na pytanie – dlaczego? – nikt nie usłyszał – kończy swoją opowieść i przestrzega wszystkim przed naciąganiem na promocję Czytelnik CWA.
Pozostaje tylko zachować przezorność i dobrze zastanowić się nad zakupem towaru po „atrakcyjniej cenie”, czego życzymy wszystkim czytelnikom.
B. Walas, fot. ilustracyjne
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze