Reklama

Między mrokiem a nadzieją. Wieczór z Grzegorzem Borowcem

Gazeta CWA
23/06/2026 12:16

Śmiech wybrzmiewa już na początku spotkania. „W ciągu dnia jest porządnym człowiekiem, a wieczorami pisze takie przejmujące wiersze. To kiedy Pan pije, ćpa?” – rzuca ze sceny, prowadząca spotkanie, Aleksandra Kurek…

Publiczność reaguje natychmiast. Sam Grzegorz Borowiec uśmiecha się lekko. Ten wieczór nie będzie patetyczny.

A jednak będzie poważny

To czwarte spotkanie poety z wąbrzeską publicznością. Ostatnie odbyło się w 2022 roku. Od tego czasu wiele się zmieniło – w życiu i w pisaniu. Poeta pracuje dziś w wyuczonym zawodzie automatyka-robotyka, rozstał się z rolą nauczyciela, ożenił się. Jedno pozostało niezmienne – wciąż pisze wiersze. Jego twórczość zaczęła regularnie pojawiać się w ogólnopolskich periodykach literackich, takich jak „Akant”, „Migotania”, „Czas Literacki” czy „Elewator”.

Reklama

„Nie wiem, czy dlatego, że zacząłem lepiej pisać, czy redakcje mają mnie dość” – mówił Borowiec z charakterystycznym dla siebie dystansem. To niewątpliwie sukces, choć – jak dodaje – „z poezji nie da się wyżyć”.

Sala słucha uważnie

Obok działalności twórczej Borowiec angażuje się w pracę redakcyjną. Jest współtwórcą zina „Strzępy”, wydawanego przez Wojewódzką Bibliotekę Publiczną Książnicę Kopernikańską w Toruniu. Obecna na spotkaniu współredaktorka pisma, Justyna Kłosińska, podkreśliła rosnącą popularność inicjatywy. „Strzępy” to przestrzeń dla młodych twórców – publikują nie tylko poezję, ale także krótkie formy prozatorskie i grafikę. Zainteresowanie jest tak duże, że liczba zgłoszeń zaczyna przerastać możliwości redakcji. Borowiec zwracał uwagę na znaczenie informacji zwrotnej dla początkujących autorów – nawet odmownej, ale konkretnej.

Reklama

Potem przychodzi czas na wiersze

„Resztka piwa w butelce”. „Miałeś dać znać”. Cisza na sali jest inna niż wcześniej – skupiona, gęsta. Autor mówi, że nowy tom powstawał bez planu. Sens pojawił się dopiero na etapie redakcji. Trzy części: mrok, wychodzenie, pogodzenie. Publiczność słucha tej struktury jak mapy. Z sali pada pytanie: czy kolejny tom będzie równie ciemny? Głos zabiera Justyna Kłosińska. Mówi o paradoksie komików, którzy bawią na zewnątrz, a tak naprawdę bywają smutnymi ludźmi – może w przypadku Grzegorza jest odwrotnie? Może poeta jest w środku szczęśliwy. Borowiec nie potwierdza. Nie zaprzecza.

Reklama

Czuć poetę!

W końcowej części spotkania prowadząca Aleksandra Kurek wróciła pamięcią do wyjątkowego momentu sprzed lat – wizyty Ewy Lipskiej w wąbrzeskiej bibliotece w 2016 roku. Po lekturze debiutanckiego tomu Grzegorza Borowca „Trudny splin” poetka miała wówczas powiedzieć krótko: „Czuć poetę”. To zdanie – jak podkreślono – pozostaje jedną z najważniejszych i najbardziej znaczących rekomendacji w dorobku autora.

Do wspomnień wrócili również uczestnicy spotkania. Małgorzata Biewald przyznała: – Pamiętam Grzesia z gimnazjum. Nie zdziwiłam się, gdy dowiedziałam się, że pisze poezję. Widzę jednak ogromną zmianę – w charakterze, w sposobie bycia. Jest więcej uśmiechu, pewności siebie. Chyba sława robi swoje? – na co Borowiec odpowiedział z rozbrajającą szczerością: – Leki robią swoje.

Reklama

Biewald zwróciła też uwagę na formę jego twórczości: – Żyjemy w świecie skrótowców i akronimów. Mam wrażenie, że wiersze Grzesia – krótkie, konkretne – świetnie wpisują się w ten trend.

To zdanie podzieliła Zuzanna Białkowska z Młodzieżowej Rady Wąbrzeźna. Podkreśliła, że twórczość Borowca trafia do młodych odbiorców: – Takie wiersze – krótkie, mocne – naprawdę do nas docierają. Rezonują z naszą wrażliwością. Zapytana o możliwość organizacji slamu poetyckiego w Wąbrzeźnie, nie miała wątpliwości, że inicjatywa spotkałaby się z zainteresowaniem. Sam autor zadeklarował gotowość wsparcia takiego wydarzenia, a także poprowadzenia warsztatów poetyckich.

Reklama

Kolejne głosy w dyskusji

Głos zabrał także Leszek Dembek, wiceprezes Wąbrzeskich Zakładów Graficznych, wydawca wszystkich tomików Borowca. Podziękował poecie za – jak to ujął – „wierność wydawcy”, podkreślając jednocześnie, że poezja stanowi ważną część działalności wydawniczej WZG. Zauważył również, że środowisko poetów to grupa wyjątkowo zintegrowana, utrzymująca ze sobą kontakty i chętnie polecająca sprawdzonych wydawców.

Do dyskusji włączyła się również Violetta Fijołek-Trzcińska, nauczycielka języka polskiego, która wspominała Borowca z czasów szkolnych: – Nie zauważyłam wtedy jego ciągot poetyckich. Co ja przeoczyłam? – pytała z uśmiechem. Poeta wyjaśnił, że zaczął pisać dopiero po ukończeniu szkoły średniej. Nauczycielka zapowiedziała, że zaprezentuje jego twórczość swoim uczniom w ramach swoistego eksperymentu edukacyjnego, sprawdzając, jak młodzież reaguje na współczesną poezję.

Reklama

Spotkanie zakończyła Aleksandra Kurek apelem do publiczności: – Czytajmy poezję! Niech nas prowokuje, niech daje nam do myślenia! – słowami, które stały się naturalną puentą wieczoru pełnego refleksji, emocji i żywego dialogu między twórcą a odbiorcami.

(ak), fot. nadesłane

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo wabrzezno-cwa.pl




Reklama