To miało być spotkanie z poezją. A stało się czymś znacznie więcej – opowieścią o sztuce, która łączy ludzi i zostaje z nimi na długo. 19 marca w wąbrzeskiej bibliotece odbył się wieczór „Między słowem a obrazem. Korespondencja sztuk”, zorganizowany z okazji Światowego Dnia Poezji.
– Chcieliśmy pokazać, że sztuka nie istnieje osobno – że słowo może wyrastać z obrazu, a obraz odnajdywać sens w poezji – relacjonuje Agnieszka Błaszak, instruktor biblioteki.
Jak się dowiadujemy od organizatorów, inspiracją dla wydarzenia był cykl ArtStyl miesiąca z 2024 roku. Przez wiele miesięcy w „galerii jednego obrazu” prezentowano prace mieszkańców, by w grudniu doprowadzić do wyjątkowego finału – wspólnego dzieła stworzonego przez kilkudziesięciu wąbrzeźnian.
Do tego właśnie obrazu nawiązała ekfraza Aleksandry Bacińskiej. Jej „Zmalowanka” – jak podkreślają uczestnicy – była jednym z najmocniejszych momentów wieczoru. Autorka, która z dystansem nazywa siebie „tekściarą”, uchwyciła w słowach to, co wydarzyło się wcześniej na płótnie: wspólnotę, emocje i twórcze spotkanie. - Nie ukrywamy, że liczymy na to, iż wiersz znajdzie się w kolejnym tomiku, a jeśli kiedyś doczeka się muzyki… jesteśmy gotowe go zaśpiewać – deklarują bibliotekarki.
Po tym literackim interludium scena należała do mieszkańców. Wystąpili m.in. Maria Stachnik-Pomastowska, Bogusława Karwaszewska, Sabina Olszewska, Barbara Marchlewska, Aleksandra Kurek, Iwona Ciesielska-Dąbrowska, Zbigniew Izdebski, Małgorzata Biewald, Agata i Andy Bengsch, Bożena Bereza, Martyna Paczkowska, Lidia Lidke oraz Katarzyna Kruszewska.
Prezentowane przez nich wiersze – od klasyków, takich jak Norwid, Szymborska czy Tuwim, po mniej znane teksty – wchodziły w dialog z obrazami wyświetlanymi na ekranie lub prezentowanymi na żywo.
Szczególne poruszenie wzbudził występ Agaty i Andy’ego Bengschów. Najpierw wybrzmiał wiersz ich córki w języku holenderskim, a następnie jego polskie tłumaczenie. Publiczność mogła usłyszeć nie tylko tekst, ale i jego rytm, emocję oraz historię stojącą za słowami.
Wieczór dopełniała muzyka. Między kolejnymi prezentacjami rozbrzmiewał flet Martyny Batkowskiej, która wykonała utwory Claude’a Debussy’ego. – To była muzyka, która nie dominowała, ale subtelnie prowadziła nas przez kolejne części spotkania – mówią uczestnicy.
Publiczność nie kryła zachwytu. „Magiczne popołudnie”, „sztuka w pięknym miejscu”, „ogromna wdzięczność” – to tylko niektóre z opinii, jakie można było usłyszeć po wydarzeniu.
Jak podkreślają organizatorzy, ogromną rolę odegrała prowadząca spotkanie Aleksandra Czyżewska, której naturalność i swoboda sprawiły, że granica między sceną a widownią niemal się zatarła.
Na zakończenie każdy z uczestników otrzymał zakładkę z reprodukcją wspólnego obrazu oraz tekstem „Zmalowanki”. Symboliczny gest, który – jak się wydaje – najlepiej oddaje ideę całego wieczoru: sztuka zaczyna się od spotkania i trwa tam, gdzie chcemy ją dalej nieść.
(ak), fot. nadesłane
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze