Reklama

Żeglarze bez trenera?

Gazeta CWA
17/12/2024 15:16

Grzegorz Całbecki po kilku latach pracy postanowił zakończyć świadczenie swoich usług dla KS „Pomorzanka”. Czy to oznacza, że młodzi adepci żeglarstwa pozostaną bez trenera?

– Podstawą decyzji był brak wsparcia i zaangażowania władz klubu w pracę naszej sekcji – mówi trener Grzegorz Całbecki i podnosi szereg szczegółowych powodów związanych z tym tematem.

 

– Najlepiej pracowało się na samym początku, gdy gospodarzem przystani był Roman Wzorek. Wspólnie reaktywowaliśmy żeglarstwo w Wąbrzeźnie. Później układało się znacznie gorzej. Były problemy z przyczepą do transportu łódek i licencjami na nie. Interweniowałem u władz miasta pod koniec 2023 roku. Był to koniec roku budżetowego i burmistrz zadeklarował pomoc na początku kolejnego roku, co stało się faktem. Nie mogę narzekać na włodarzy miasta, bo zawsze starali się pomóc. Moja decyzja o rezygnacji z dalszej współpracy z Klubem Sportowym „Pomorzanka” w Wąbrzeźnie wynika z rozczarowania wynikającego z małego zaangażowania i wsparcia dla sekcji sportów wodnych zarządu klubu. Ze swojej strony starałem się angażować siebie i kolegów z branży w każdy możliwy sposób. Dotyczyło to chociażby transportu przyczepy dla łodzi z Gdańska do Grudziądza. Załatwiłem to za darmo, a do Wąbrzeźna przyciągnąłem własnym samochodem. Przy okazji uzyskałem bezkosztowo niezbędny sprzęt w postaci lin i boi potrzebnych do szkolenia młodych żeglarzy. Opóźnienia w czasie i brak wsparcia od władz klubu spowodowało, że jeden rok szkolenia został stracony. Najmłodsi adepci żeglarskiej sztuki przychodzący do klubu w wieku 9 lat są po trzech latach 12-latkami, co przekłada się na kolejną kategorią wiekową w zawodach. Wiele można mówić o regatach, numerach na żaglach, które zgodnie z zasadami muszą być adekwatne do przepisów w tym zakresie. To wszystko jest czasochłonne, a pomocy raczej nie miałem, żeby przygotować wszystko właściwie. Każda łódka regatowa musi być ustawiona indywidualnie pod zawodnika, żeby mógł zaistnieć w zawodach. Opóźnienia procedur w czasie, włącznie z finansowaniem spowodowało, że wiele wysiłków stało się bezprzedmiotowe. W sekcji jest obecnie 18 zawodników, których rodzice płacą 120 zł miesięcznie, ale przeznaczenie tych funduszy powoduje wiele znaków zapytania. Odnoszę też wrażenie, że nie wszystkie dyscypliny sportowe są w „Pomorzance” traktowane jednakowo. Moim zdaniem każda sekcja klubu winna mieć własne subkonto i indywidualny zarząd, dbający o fundusze przeznaczone w tym wypadku na żeglarstwo. Składam wyrazy wdzięczności pod adresem rodziców klubowiczów z sekcji żeglarskiej, którzy zawsze stawali na wysokości zadania i wspierali wszystkie działania mające na celu rozwój umiejętności żeglarskich u swoich dzieci – dodaje trener Całbecki.

Reklama

 

Spośród wielu wypowiedzi rodziców młodych żeglarzy przytaczamy najbardziej konkretne.

 

– Trzeba oddać Grzegorzowi Całbeckiemu, że potrafił zachęcić nasze dzieci do sportów wodnych i zarazić ich bakcylem żeglarstwa. Grupa była zintegrowana i nawet żeglowanie z rodzicami nie było tym, co ich rajcowało w towarzystwie rówieśników – brzmi pierwsza z opinii.

 

– Moje dziecko nie wyobraża sobie udziału w szkółce żeglarskiej bez swojego trenera – twierdzi kolejny rodzic.

 

– Wszyscy wspomagali działania instruktora, bo przecież to nasze dzieci i chodzi o ich bezpieczeństwo. To, że trener Całbecki jest trudnym człowiekiem, to raczej nie jest tajemnicą. Jednak w odbiorze swoich podopiecznych stanowił wyjątkową postać, więc i my nie mieliśmy innego wyjścia, jak tylko wspomagać jego wysiłki – dodaje mieszkaniec miasta.

Reklama

 

O sprawę rezygnacji z dalszej współpracy trenera Całbeckiego zapytaliśmy prezesa klubu Mieczysława Dembka, który stwierdził, że: – Umowa była podpisana na okres jednego roku. Nie było chęci jej przedłużenia na kolejny okres ze strony Grzegorza Całbeckiego, więc naturalnie wygasła. Rozmawiamy już z innymi trenerami i chcę uspokoić klubowiczów i ich rodziców, że żeglarstwo będzie się dalej rozwijać – mówi prezes Dembek.

 

Wspomniany przez trenera Grzegorza Całbeckiego gospodarz obiektu Roman Wzorek także zabiera głos w sprawie.

Reklama

 

– Po oddaniu obiektu przystani pracowałem tam kilka miesięcy. Razem z trenerem Całbeckim tworzyliśmy bazę sportów wodnych od podstaw. Obaj mieliśmy wspólny cel, więc nie było żadnych konfliktów. Odszedłem z tej krótkotrwałej pracy z przyczyn osobistych, niemających nic wspólnego z przystanią w Wąbrzeźnie. Co więcej, mam swoisty sentyment do tego miejsca i jako ratownik czynię starania o utworzenie jednostki WOPR w Wąbrzeźnie. Pomysł jest do realizacji w najbliższym czasie i może stanie się faktem, chociaż nie ma nic wspólnego z klubem sportowym, bo podlega MSWiA – mówi Roman Wzorek.

Reklama

 

Uzyskaliśmy tez wypowiedź burmistrza Wąbrzeźna Tomasza Zygnarowskiego.

– Doceniam wkład Pana Grzegorza w reaktywację żeglarstwa w Wąbrzeźnie. Pan Grzegorz od początku budowy nowej przystani służył nam fachowym wsparciem. Doradzał nam zakupy, wyposażenie, urządzenie przystani oraz podpowiadał, jak funkcjonuje żeglarstwo. Bez zaangażowania Pana Grzegorza zbudowanie grupy dzieci i zarażenie ich pasją do żeglarstwa byłoby niemożliwe – mówi włodarz.

 

O wydarzeniach żeglarskich można znaleźć informacje na stronach KS Pomorzanka Wąbrzeźno – sekcja sportów wodnych.

Reklama

 

B. Walas

Fot. str. sekcji

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo wabrzezno-cwa.pl




Reklama